Tramwaj wodny po Bedze wciśnięty w dzień, który należy do wesela. Auto stoi przy jednej przystani, ty płyniesz wzdłuż miasta — i wracasz albo tą samą wodą, albo pieszo inną trasą. Dziś mieści się tylko wersja krótka, i to jest ta strona.
Godziny rumuńskie (EEST, +1 h względem Polski). Poniedziałek–piątek.
Dziś jest piątek 11.09 — dzień dojazdu na wesele, nie dzień zwiedzania. Timișoara dostaje tyle, ile zostanie po odjęciu rzeczy nieprzesuwalnych. Zostaje niewiele, ale akurat tyle, ile trzeba na rejs.
| Punkt stały | Godzina | Elastyczność |
|---|---|---|
| Wymeldowanie, Hotel Classico | 12:00 | żadna |
| DN6 Timișoara → Caransebeș | 1 h 40 | 120 km + wyjazd z miasta |
| Lunch w Caransebeșu | 13:00 | da się skrócić albo przenieść do Lugoj |
| Okno wolne | 13:45–15:00 | to jest cały wasz zapas — 75 min |
| Przymiarka stroju | 15:00 | nieprzesuwalna (decyzja z 03.09) |
| Wyjazd na Băile Herculane | 16:30 | opcja — pada pierwsza, jeśli cokolwiek się obsunie |
Wyjazd z Timișoary do 12:35 — wtedy nic w Caransebeșu się nie rusza: przyjazd 14:15, lunch, przymiarka o 15:00, Herculane o 16:30.
Twarda granica to 13:00. Po niej lunch odpada (jecie w Lugoj, przystanek i tak jest w planie), a przymiarka robi się nerwowa. Po 13:15 przestaje się to opłacać — Herculane pada, a wesele jest jutro.
Co z tego wynika dla łodzi. Kursów, które mieszczą się przed 12:35, zostały dwa — i one łączą się w parę:
Następny po nich to dopiero 13:38 / 13:42 — wyjazd z miasta grubo po 14:00, Caransebeș po 15:30. Okno zamyka się o 12:09.
Vaporetto po Bedze to linia wzdłuż kanału, nie prom w poprzek. Jedna trasa V1, dziewięć przystani, prawie 7 km — od Podu Modoș na zachodzie po Pod Mihai Viteazul na wschodzie. Cała długość to 54 minuty z prądem i 61 pod prąd; wy macie czas na jedną szóstą tego.
Twój pomysł — auto po jednej stronie, powrót inną drogą — działa, tylko w innej osi: auto stoi przy jednym końcu, płyniesz kilka kilometrów w bok, wracasz lądem. Dziś jednak najlepszy wariant jest jeszcze prostszy: auto w ogóle się nie rusza, a ty płyniesz tam i z powrotem. Dwa kursy o 11:50 i 12:09 spotykają się przy pomoście Catedrala z czterominutową przesiadką, a jeden bilet 4 lei jest ważny 60 minut — czyli obejmuje obie strony.
Gdyby łódź o 12:09 uciekła albo pomosty dla obu kierunków okazały się po dwóch stronach kanału — z Catedrali do auta przy Ștefan cel Mare jest 1,5 km wzdłuż wody, dwadzieścia minut spacerem. Wracasz do auta o 12:30 zamiast 12:25. Nie ma czego stracić.
Pn–pt V1 jeździ jako zwykły transport publiczny przez wszystkie dziewięć przystani — i tylko o takim rozkładzie jest ta strona. W sob/nd STPT przestawia się na rejsy rekreacyjne z przystani Catedrala. Dziś jest piątek, jesteście po dobrej stronie kalendarza.
Trzy warianty, uporządkowane od najtańszego czasowo. Pierwszy nie kosztuje nic poza skróconym lunchem. Trzeci jest tu dla porządku — dziś się nie mieści i tak trzeba go czytać.
Auto stoi cały czas przy Ștefan cel Mare (Bd. Dragalina, Iosefin) — 4 km od hotelu, parkowanie łatwiejsze i tańsze niż w Cetate. ➤ nawiguj
Dlaczego to jest lepsze niż jednorazowy rejs plus spacer: rejs trwa dłużej (31 min zamiast 15), a kosztuje mniej czasu, bo nie wracasz pieszo i auto czeka tam, gdzie je zostawiłeś.
Auto w Cetate, przy przystani Catedrala. ➤ nawiguj
Lunch w Caransebeșu i cały zapas dnia. Przymiarka wypada dwadzieścia minut po przyjeździe. Herculane nadal wchodzi, ale bez marginesu — jeśli przymiarka się przeciągnie, odpada.
Bo to jest wersja pełna, do której ta linia została zaprojektowana — i bo warto wiedzieć, z czego się rezygnuje. Na dziś jej nie ma: start o 15:24 oznacza wyjazd z Timișoary po 20:00 i przyjazd do Caransebeșu w nocy, po weselnej przymiarce, której już by nie było. Zostawiona na następny raz albo na wersję tego planu, w której Timișoara dostaje własny dzień.
Auto: Splaiul Griviței przy Parcul Uzinei — wschodni kraniec linii, poza strefą płatną, ulice szerokie i puste. Najłatwiejsze miejsce w mieście na auto 5,0 m. ➤ nawiguj
Od wschodu (pod prąd) do zachodu (z prądem) — czyli w kolejności, w jakiej mija je kurs Tur. Podświetlone cztery, które mają sens turystyczny; reszta to osiedla.
Godziny rumuńskie. Pusta komórka znaczy, że dany kurs tam nie dociera: dwa kursy kończą bieg na Catedrali (przerwa obiadowa i ostatni wieczorny), a dwa stamtąd startują.
▪ = koniec kursu: łódź tam dopływa i zawraca, więc to przyjazd, nie odjazd. Cztery takie w ciągu dnia i wszystkie na Catedrali.
Rozkład pobrany z SMTT/STPT (linia V1, tur i retur) i przeliczony przystanek po przystanku. Sprawdź przed wyjściem — STPT regularnie zawiesza odcinki na kilka godzin przy imprezach nad Begą i pracach na kanale.
4 lei
Jeden tryb taryfowy dla całego miasta od 1.04.2025: ten sam bilet działa w tramwaju, autobusie, trolejbusie i na wodzie. Ważny 60 minut — pełny rejs z końca na koniec (54 min) wchodzi, ale bez zapasu.
Kontrola bez biletu: 70 lei.
Na pokładzie terminalem kartowym — najprościej. Poza tym aplikacje 24PAY i MobilPay Wallet, SMS, e-bilet, kioski STPT.
Gotówka w RON nie jest potrzebna, karta wystarcza.
Centrum to strefa TimPark. Nie licz minut — weź bilet dzienny (~3,6 €, ważny w strefach I–III). Blokada koła po trzech nieopłaconych wezwaniach kosztuje 145 lei.
Wariant A omija to w całości: Dorobanților i Splaiul Griviței są poza strefą.
III–31.X
Vaporetto pływa od marca do końca października, potem łodzie idą na przegląd do Dâmbovițy. Wrzesień to pełnia sezonu — jesteście w środku okna.
Zerknij na stpt.ro/anunturi. Zawieszenia odcinków ogłaszane są z jednodniowym wyprzedzeniem i najczęściej dotyczą właśnie środka trasy — przystani Catedrala i Sfânta Maria. Jedno spojrzenie oszczędza godzinę stania na pomoście.
Bega nie jest rzeką — to kanał wykopany przez Habsburgów w latach 1728–1760, jedna z pierwszych wielkich inwestycji po odbiciu Banatu z rąk osmańskich. Miał osuszyć bagna, na których stała twierdza, i dać miastu drogę wodną do Dunaju. Przez półtora wieku pływały tędy barki z banackim zbożem aż do Belgradu.
Timișoara zbudowała się wzdłuż niego, nie wokół rynku — dlatego z pokładu widać to, czego nie widać z placu: pas parków ciągnący się przez całe śródmieście, tyły secesyjnych kamienic Fabricu, mosty żelazne i betonowe jeden po drugim, i miejsca, gdzie miasto nagle przestaje być odrestaurowane. To ta sama Timișoara, w której elektryczne latarnie zapaliły się w 1884 roku jako w pierwszym mieście Europy — i w której sto pięć lat później zaczęła się rewolucja.
Rejs to jedyny sposób, żeby zobaczyć ją w jednym ciągu, z prędkością spaceru, siedząc.